Torfowiska w żyjącym ciele Matki Ziemi można porównać do wątroby w ciele człowieka – tak wiele rozmaitych funkcji one pełnią. Nie tylko oczyszczają wodę, ale też ją magazynują.

Wraz z lasami mokradła, w tym torfowiska i jeziora, mówiąc w dużym uproszczeniu „zasysają” tzw. powietrzne rzeki znad mórz i oceanów w głąb lądów, a te wraz z mokrymi masami powietrza przynoszą opady. To właśnie dzięki lasom i torfowiskom, we wschodniej Rosji wciąż są lasy i … torfowiska produkujące chmury i opady, które przerzucają jeszcze dalej wgłąb lądu. Gdyby nie one, zamiast lasów i mokradeł oraz wielkich rzek byłby tam step.

W złożach torfu odkładany jest także pochłaniany z atmosfery przez roślinność bagienną węgiel. W ten sposób torfowiska na skalę globalną przyczyniają się do chłodzenia klimatu.

Na skalę lokalną chłodzą lokalny klimat dzięki parowaniu wody, którą zgromadziły. Woda parując odbiera ciepło z otoczenia.

Torf, aby mógł chłonąć wodę, nie noże być zbyt długo przesuszony, bo wówczas ulega rozkładowi uwalniając ogromne ilości CO2 i związków azotu, które przyczyniają się do ocieplania klimatu, a ten ostatni również do zanieczyszczania wód powierzchniowych. Aby torf był zdrowy, woda winna się znajdować nie głębiej, niż 12 cm poniżej powierzchni bagiennego gruntu, a najlepiej równo z powierzchnią.

Zdegradowany torf to mursz. Nie ma on już takiej zdolności chłonięcia i magazynowania wody jak zdrowy gąbczasty torf. Nie urosną też na nim unikalne rośliny torfowiskowe, jak rosiczki, żurawiny, czy wełnianki, które wciąż jeszcze można spotkać na Bagnie Jacka. Proces degradacji torfowisk nazywamy murszeniem. Znowu nasuwa się tu analogia do wątroby, która na skutek stanów zapalnych lub zatrucia ulega marskości tracąc swoje zdolności fizjologiczne (a torfowisko ekologiczne).

Torfowisko „Bagno Jacka” pod Warszawą. Jest to rezerwat przyrody chroniący torfowisko przejściowe (tj. przechodzące ze stadium torfowiska niskiego zasilanego wodami źródlanymi do torfowiska wysokiego zasilanego wyłącznie wodami opadowymi)

Przesuszony torf i mursz mogą podczas pożaru zając się ogniem. I to już jest totalna katastrofa. Będzie się bowiem powoli tlić żarem nieugaszonym uwalniając zgromadzony przez tysiące lat węgiel w postaci CO2.

W ostatnich dekadach straciliśmy w Polsce około 85% torfowisk. Osuszono je pod łąki, pola, sztuczne lasy. Wyschły na skutek nadmiernego poboru wód podziemnych przez miasta, elektrownie cieplne i przemysł. Wyschły na skutek lejów depresyjnych – stref o silnie obniżonym poziomie wód podziemnych, do powstania których przyczyniły się m.in. kopalnie odkrywkowe węgla brunatnego (szczególnie wokół Konina, gdzie znajdowało się wiele torfowisk ), głębinowych kopalń węgla kamiennego w okolicach Bogdanki na Lubelszczyźnie, gdzie znajdują się jedne z najważniejszych torfowisk w Polsce – tereny Polesia Lubelskiego, a także żwirownie i bezpośrednia eksploatacja torfu do celów np. ogrodniczych.

Torfowiska to azyl wielu rzadko już spotykanych gatunków zwierząt, szczególnie ptaków, jak żurawie, czarne bociany i ptaki z rodziny siewkowatych – brodźce, bekasy, kuliki i in.

Torfowisko w Brodnickim Parku Krajobrazowym porośnięte unikalnym w Polsce borem bagiennym. Te rachityczne sosenki mogą mieć nawet ponad 100 lat

Torfowiska to nasz wielki skarb. Są naturalnym zbiornikiem retencyjnym. Powinny być naszym oczkiem w głowie. Jeśli o nie nie zadbamy, ulegną dalszej degradacji, a nawet pożarom. Wówczas równowaga ekologiczna całych regionów ulegnie poważnemu i trwałemu rozchwianiu pogłębiając suszę i jej skutki, a w mokrych latach skutkując większym zagrożeniem powodziowym i większym ładunkiem azotu w rzekach przyczyniającym się do zakwitów glonów w Bałtyku.

Ze swej strony unikajmy kupowania ziemi ogrodniczej na bazie torfu, aby nie napędzać koniunktury na wydobycie torfu. Kupujmy ziemię kompostową lub stosujmy własny kompost do skrzynek i doniczek.

Wiem, że to może być walka z wiatrakami, ale jak to mówią – „kropla drąży skałę”, więc naciskajmy na samorządowców i polityków, aby po pierwsze nie szkodzili – odeszli od osuszania łąk i lasów i niszczenia bobrzych tam, które stanowią prawdziwą pomoc dla torfowisk. Aby odeszli od programów budowy sztucznych zbiorników w miejscu naturalnych zbiorników w dolinach rzecznych – torfowisk. Aby po drugie, zamiast tego wdrażali politykę renaturyzacji mokradeł, w tym torfowisk, które uległy degradacji skutek przesuszenia; aby zachowane torfowiska w miarę dobrym stanie obejmowano ochroną rezerwatową lub w formie użytków ekologicznych, a w przypadku planowania inwestycji infrastrukturalnych torfowiska traktowano jako priorytetowe, aby im te nie zaszkodziły. Jeśli naród wyżej będzie cenił torfowiska niż nowe drogi przecinające je na pół tudzież sztuczne zbiorniki w miejscu błot, to rządzący będą musieli roztropniej wydawać pieniądze na „uszczęśliwianie” obywateli. Wiem, że to na razie utopia, ale nie może nas to powstrzymywać. Pamiętajmy, torfowiska nas bronią i chronią. Więc i my musimy je bronić, chronić i leczyć (renaturyzować).

Torfowisko niskie w dolinie Tyśmienicy, dopływu Wieprza. Torfowiska niskie (zasilane wodami rzecznymi lub źródlanymi) zwykle użytkowane są jako łąki kośne. Stanowią ważny element naturalnego systemu ochrony przeciwpowodziowej. Są także ostojami ptaków lęgowych i przelotnych. W dolinie Tyśmienicy chronionej jako Obszar Natura 2000 Dolina Tyśmienicy lęgną się czajki i rycyki, a nawet gęś gęgawa. Na przelotach pojawiają się tutaj brodźce krwawodziobe, a nawet bataliony.

Ptaki wodno-błotne należące do rzędu siewkowatych na torfowisku niskim w Dolinie Tyśmienicy

Tekst i zdjęcia: Tomasz Nakonieczny