Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w polskich miastach drzew ubywa. Parki się
grodzi i fragmentaryzuje. W ostatnich latach jednym z najbardziej zuchwałych zamachów na
park była wycinka 505 drzew w stołecznym Ogrodzie Krasińskich.
W nazwach rozmaitych nowych obiektów często pojawia się słowo „park”, ale jest to raczej
ozdobnik niż określenie rzeczywistej funkcji, bo są to na ogół tzw. biznesparki i parki rozrywki,
pod które w skrajnych przypadkach wręcz wycina się drzewa. Stało się tak m.in. u podnóża
Nowego Miasta w Warszawie, gdzie pod Park Fontann wycięto kilkadziesiąt drzew, w tym dwa
zabytkowe. Zostało to oprotestowane przez mieszkańców Warszawy oraz środowiska
ekologiczne i skrytykowane m.in. przez polską komisję UNESCO.
Interwencje mieszkańców to obecnie jeden z ważniejszych rodzajów broni w walce o skrawki
zieleni w miastach, zwłaszcza w ich centrach. W warunkach intensywnej urbanizacji

pochłaniającej tereny zielone pod nowe inwestycje budowlane liczy się każdy skwer i każdy,
nawet najmniejszy skrawek zieleni. Tymczasem… Spójrzmy choćby na planowane inwestycje w
lesie na warszawskim Bemowie – spółdzielnia realizująca inwestycję wystąpiła z wnioskiem o
zgodę na usunięcie drzew martwych, chorych, „zagrażających ludziom i mieniu”, w tym drzew
owocowych. I otrzymała zgodę Wydziału Ochrony Środowiska dzielnicy Bemowo – wbrew woli
mieszkańców, ekologów i innych obserwatorów, którzy rosnące tam drzewa uznali za dorodne i
zdrowe.
Wsparcie dla zieleni
Są także – oczywiście – przykłady krzepiące. 250 drzew, 23 tys. krzewów oraz 45 tys. metrów
kwadratowych trawników – to zieleń, odtwarzana właśnie po budowie centralnego odcinka
drugiej linii metra. Przy tej okazji kompleksowo remontowana ul. Świętokorzyska w centrum
Warszawy zamieniła się w zielony, miejski deptak: z szerokimi chodnikami i ścieżkami
rowerowymi. Jednak część drzew, widniejących w planach z 2012 r. zastąpiono zielenią w
donicach, co budzi gorące protesty mieszkańców i aktywistów miejskich. W urodzajne ogrody
zmieniane są też tereny pofabryczne, zaniedbane fragmenty zniszczonej miejskiej zabudowy,
fragmenty osiedli mieszkaniowych, a w Londynie nawet dachy autobusów. Na naszych oczach
powstają również, znane już w starożytnej Babilonii, ogrody na dachach budynków, m.in.
Centrum Nauki Kopernik (8000 m2) i Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego (17000 m2), które
łącznie dają Warszawie 25000 m2 zieleni normalizującej temperaturę i wilgotność powietrza,
neutralizującej hałas, kurz i dwutlenek węgla, a produkującej tlen.
Zza oceanu docierają informacje o innych sensownych działaniach, m.in. o inicjatywach
mieszkańców dotyczących ochrony parków przed pestycydami, które – o ironio – znajdują się w
substancjach stosowanych w celu… ochrony drzew. Inicjatywa Pesticide-free Parks (parki wolne
od pestycydów) objęła sieć 14 parków: w Nowym Jorku (stan Nowy Jork), San Francisco
(Kalifornia), Seatle (Waszyngton) oraz Cleveland Heights i Middleburg Heights (Ohio).
Aby terenów zielonych w miastach przybywało, można wykorzystać i zmienić funkcję tych już
istniejących, np. ogródków działkowych. W Polsce jest ich prawie 5 tys., a w ich obrębie milion
ogrodów. To prawdziwe zielone płuca miast, które służą ich właścicielom i dostarczają tlenu
okolicy, ale mogłyby także służyć okolicznym mieszkańcom. W Warszawie Ogrody Działkowe
„Ursynów” od przyszłego roku mają w weekendy zostać otwarte dla spacerujących. Jeśli pomysł
okaże się trafiony, zostanie przeniesiony na grunt ogólnopolski, jak deklarują prezesi Polskiego
Związku Działkowców (PZD) i Związku Miast Polskich (ZMP)

, którzy w sierpniu podpisali w
Poznaniu porozumienie o współpracy.
Buduj z zielenią
Inwestor realizujący inwestycję niedrogową jest zobowiązany do budowy drogi (w myśl art. 16.
Ustawy o drogach publicznych), ale do zachowania zieleni i jej zaprojektowania w celu
zapewnienia tlenu mieszkańcom nowej inwestycji zobowiązany nie jest. Niestety.
„Buduj z zielenią” – taką nazwę mógłby nosić, gdyby istniał, projekt realizowany przez
miejskich włodarzy, ustanawiający bonifikaty np. na sprzedaż działek pod budowę w zamian za
stworzenie przez dewelopera parku czy zielonego skweru, niegrodzonego lub przylegającego do
inwestycji. Jednym słowem – otwartego dla spacerowiczów.
Iskrą, z jakiej rozgorzeje płomień zmian, stanie się być może postawa dewelopera, który
zamierza uczynić ogólnodostępnym zielony dziedziniec o powierzchni ponad 1300 m2,

powstający w Warszawie, naprzeciwko siedziby Trybunału Konstytucyjnego, między XIX-
wiecznym pałacykiem a biurowcem.
Większą świadomość wartości zieleni mają też deweloperzy starający się o tzw. zielone
certyfikaty, które poświadczają, że chronili oni przyrodę w procesie inwestycyjnym.
Jaskółką nadziei jest też wiadomość z ostatniej chwili – o ogłoszeniu przez Urząd Miasta
Stołecznego Warszawy konkursu na specjalistę ds. zieleni, którego zadaniem będzie
przedstawienie koncepcji zarządzania zielenią miejską, opracowanie standardów utrzymania
parków, skwerów i zieleni przyulicznej oraz przeprowadzanie konsultacji społecznych w tej materii.